Nouveauté
Wersja ostateczna
Par :Formats :
Disponible dans votre compte client Decitre ou Furet du Nord dès validation de votre commande. Le format ePub est :
- Compatible avec une lecture sur My Vivlio (smartphone, tablette, ordinateur)
- Compatible avec une lecture sur liseuses Vivlio
- Pour les liseuses autres que Vivlio, vous devez utiliser le logiciel Adobe Digital Edition. Non compatible avec la lecture sur les liseuses Kindle, Remarkable et Sony
, qui est-ce ?Notre partenaire de plateforme de lecture numérique où vous retrouverez l'ensemble de vos ebooks gratuitement
Pour en savoir plus sur nos ebooks, consultez notre aide en ligne ici
- FormatePub
- ISBN8235250482
- EAN9798235250482
- Date de parution20/08/2026
- Protection num.pas de protection
- Infos supplémentairesepub
- ÉditeurIoakim Ioakim
Résumé
Nikt niczego nie zakazuje. Nie ma list nazwisk do usuniecia. Nie przychodzi pismo z ministerstwa. Nikt nie wydaje polecenia, którego pózniej mozna byloby sie wyprzec albo przeciwko któremu mozna byloby zaprotestowac. Sa tylko telefony. Pytania partnerów. Sugestie, zeby "przyjrzec sie formule". Troska o aktualna wrazliwosc. Zmiana jednego slowa w programie, kolejnosci nazwisk na plakacie, moderatora, tonu rozmowy.
Anna Radecka pracuje w panstwowej instytucji zajmujacej sie literatura i debata publiczna. Zna ten swiat doskonale. Wie, które zdanie mozna wyslac, które trzeba zlagodzic i jak znalezc sformulowanie wystarczajaco prawdziwe, by dalo sie pod nim podpisac, a zarazem dostatecznie bezpieczne, by przeszlo przez kolejne szczeble akceptacji. Pewnego dnia jedno nazwisko zaczyna jednak wazyc wiecej niz inne.
Od tej chwili drobne korekty przestaja byc wylacznie redakcyjna praca. Program literacki zaczyna zmieniac sie pod wplywem nacisku, którego nikt oficjalnie nie wywiera. Partnerzy regionalni wyczuwaja zmiane wczesniej niz centrala. Autorzy próbuja ustalic, czy nadal zostali zaproszeni jako pisarze, czy stali sie juz elementami politycznego rachunku. A Anna odkrywa, ze jej najwiekszy zawodowy talent - umiejetnosc znajdowania wlasciwych slów - moze sluzyc zarówno obronie sensu, jak i jego eleganckiemu wygaszaniu.
Gdzie konczy sie odpowiedzialnosc, a zaczyna konformizm? Czy autocenzura nadal jest cenzura, jesli nikt jej nie nakazal? Ile prawdy mozna usunac ze zdania, zanim stanie sie ono klamstwem? I czy czlowiek pozostajacy wewnatrz systemu moze próbowac go zmieniac, nie stajac sie jednoczesnie jego czescia?"Wersja ostateczna" to wspólczesna powiesc o literaturze i wladzy, o swiecie instytucji kultury, o mechanizmach miekkiego nacisku i o jezyku, który z narzedzia rozmowy potrafi zmienic sie w narzedzie kontroli.
Nie jest to opowiesc o wielkim buncie. Jest o czyms trudniejszym: o chwili, w której czlowiek musi zdecydowac, ile wlasnego jezyka gotów jest oddac, aby nadal pozostac przy stole.
Anna Radecka pracuje w panstwowej instytucji zajmujacej sie literatura i debata publiczna. Zna ten swiat doskonale. Wie, które zdanie mozna wyslac, które trzeba zlagodzic i jak znalezc sformulowanie wystarczajaco prawdziwe, by dalo sie pod nim podpisac, a zarazem dostatecznie bezpieczne, by przeszlo przez kolejne szczeble akceptacji. Pewnego dnia jedno nazwisko zaczyna jednak wazyc wiecej niz inne.
Od tej chwili drobne korekty przestaja byc wylacznie redakcyjna praca. Program literacki zaczyna zmieniac sie pod wplywem nacisku, którego nikt oficjalnie nie wywiera. Partnerzy regionalni wyczuwaja zmiane wczesniej niz centrala. Autorzy próbuja ustalic, czy nadal zostali zaproszeni jako pisarze, czy stali sie juz elementami politycznego rachunku. A Anna odkrywa, ze jej najwiekszy zawodowy talent - umiejetnosc znajdowania wlasciwych slów - moze sluzyc zarówno obronie sensu, jak i jego eleganckiemu wygaszaniu.
Gdzie konczy sie odpowiedzialnosc, a zaczyna konformizm? Czy autocenzura nadal jest cenzura, jesli nikt jej nie nakazal? Ile prawdy mozna usunac ze zdania, zanim stanie sie ono klamstwem? I czy czlowiek pozostajacy wewnatrz systemu moze próbowac go zmieniac, nie stajac sie jednoczesnie jego czescia?"Wersja ostateczna" to wspólczesna powiesc o literaturze i wladzy, o swiecie instytucji kultury, o mechanizmach miekkiego nacisku i o jezyku, który z narzedzia rozmowy potrafi zmienic sie w narzedzie kontroli.
Nie jest to opowiesc o wielkim buncie. Jest o czyms trudniejszym: o chwili, w której czlowiek musi zdecydowac, ile wlasnego jezyka gotów jest oddac, aby nadal pozostac przy stole.











