Ksiazka ukazuje swiat ludzi opetanych pieniadzem. Historia , malego, zwyklego, drobnego niewiele znaczacego kasjera, na co dzien uczciwego, który za sprawa przypadku zdobywa wielka fortune. Wchodzi w towarzystwo poteznych oszustów i staje sie jednym z nich.
" Gdyby przeliczyc i podsumowac pieniadze, które w ciagu lat dwudziestu pieciu przeszly przez rece Spiewankiewicza, wypadlaby cyfra geologiczno-astronomiczna, której istotnego znaczenia nie zdolalby ogarnac zaden umysl ludzki, nawet przy pomocy logarytmów czy innych skrótów o najpotezniejszej skali, które zreszta same w sobie sa fikcja teoretycznego ludzkiego szalenstwa.
Waluty wszystkich panstw swiata, akcje, obligacje, listy zastawne, twardo szeleszczace walory i papiery z ogonami kuponów, idacych w niezliczone lata... Ruble, ruble i ruble, a dalej, z dopustu wojny swiatowej, marki niemieckie, korony austriackie, wreszcie-marki Beselera z zygmuntowskim orlem, wreszcie marki czysto narodowe , które w goraczkowym obiegu zdzieraly sie na strzepy i szmaty, a plodzily sie potwornie w coraz to dluzsze girlandy zer..."
Ksiazka ukazuje swiat ludzi opetanych pieniadzem. Historia , malego, zwyklego, drobnego niewiele znaczacego kasjera, na co dzien uczciwego, który za sprawa przypadku zdobywa wielka fortune. Wchodzi w towarzystwo poteznych oszustów i staje sie jednym z nich.
" Gdyby przeliczyc i podsumowac pieniadze, które w ciagu lat dwudziestu pieciu przeszly przez rece Spiewankiewicza, wypadlaby cyfra geologiczno-astronomiczna, której istotnego znaczenia nie zdolalby ogarnac zaden umysl ludzki, nawet przy pomocy logarytmów czy innych skrótów o najpotezniejszej skali, które zreszta same w sobie sa fikcja teoretycznego ludzkiego szalenstwa.
Waluty wszystkich panstw swiata, akcje, obligacje, listy zastawne, twardo szeleszczace walory i papiery z ogonami kuponów, idacych w niezliczone lata... Ruble, ruble i ruble, a dalej, z dopustu wojny swiatowej, marki niemieckie, korony austriackie, wreszcie-marki Beselera z zygmuntowskim orlem, wreszcie marki czysto narodowe , które w goraczkowym obiegu zdzieraly sie na strzepy i szmaty, a plodzily sie potwornie w coraz to dluzsze girlandy zer..."